Kupujesz grejpfruta, bo od jutra zaczynasz zdrową dietę… a jutro jakoś nigdy nie nadchodzi? Książka „Medytacja” Agnieszki Passendorfer jest właśnie dla tych, którzy z medytacją mają dokładnie tak samo – i w końcu chcą to zmienić.
Ta metafora rozbawiła mnie od razu. Ile razy obiecywaliśmy sobie, że „od poniedziałku” będziemy medytować codziennie? I to jest pierwsza rzecz, która ujęła mnie w tej książce – czyta się ją lekko, a autorka co chwilę sięga po trafne historie i obrazowe porównania.
1% teorii, 99% praktyki
Takie podejście do medytacji przewija się przez całą książkę. Teoria jest potrzebna – trzeba wiedzieć, co się robi i po co – ale prawdziwa zmiana przychodzi dopiero z doświadczenia.
Autorka przywołuje też myśl, która bardzo do mnie przemawia: Budda odradzał ślepe poleganie na autorytetach, księgach i nakazach. Istotą zdobywania mądrości jest refleksja nad tym, czego sami doświadczamy. Czyli – sprawdź na sobie.
Medytacja jako trening umysłu
Agnieszka Passendorfer pisze, że medytacja jest dla myśli tym, czym sport dla ciała – i w pełni się z tym zgadzam. Medytujemy nie po to, żeby było miło przez te 10 minut na poduszce, ale po to, żeby w chwilach kryzysowych było nam łatwiej. Żeby umysł lepiej z nami współpracował – dziś i aż do późnej starości.
Bardzo podoba mi się też wstęp o neuroplastyczności mózgu. Powtarzanie czynności, które są dla nas wymagające, sprawia, że powstają nowe połączenia neuronowe. To świetna motywacja dla każdego, kto myśli, że „on po prostu nie umie się skupić”.
I jeszcze jedna ważna rzecz: medytacja czasem jest przyjemna, a czasem wcale nie. Ważniejsze od samych odczuć jest wyrobienie nawyku.

Mity o medytacji, które warto obalić
Autorka rozprawia się z popularnymi przekonaniami – na przykład, że podczas medytacji „nic się nie robi” albo że trzeba „wyłączyć umysł”. Jeśli kiedyś zniechęciłeś się, bo myśli nie chciały ucichnąć, ta część książki przyniesie Ci sporą ulgę.
Najbardziej doceniam jednak to, że Agnieszka Passendorfer nikogo do medytacji nie zmusza. Nie ma tu moralizowania ani „musisz”. Jest zachęta i konkretne pokazanie, jak zacząć.
Część praktyczna – jak zacząć medytować
Książka dzieli się mniej więcej na pół: część teoretyczną i praktyczną. Ta druga odpowiada na pytania, które zadaje sobie chyba każdy początkujący:
- kiedy i gdzie medytować,
- jaką medytację wybrać na start.
Podoba mi się, że znajdziemy tu krótkie opisy różnych praktyk – m.in. medytacji mindfulness, medytacji życzliwości (metta) czy medytacji wdzięczności. Dzięki temu łatwo sprawdzić kilka technik i wybrać tę, która najbardziej Ci pasuje.
Czy warto przeczytać?
Tak – szczególnie jeśli od dawna „zbierasz się” do medytacji i potrzebujesz łagodnego, ale konkretnego impulsu. To przystępny przewodnik, który porządkuje podstawy i od razu zaprasza do praktyki.
Książka jest też pięknie wydana i przeplatana cytatami osób, które medytują – co dodaje jej ciepła i autentyczności.
A jeśli po lekturze chcesz od razu spróbować, zajrzyj do naszych medytacji prowadzonych. Może to będzie ten dzień, w którym w końcu zjesz swojego grejpfruta? 😊
Spokojnej praktyki!
💚 Ela



